Opowiadanie o seksie. Grecja z sąsiadką

loading...

Opowiadanie o seksie. Grecja z sąsiadką
Tego lata nie miałem żadnych planów. Żona odeszła bo stwierdziła niezgodność charakterów. Zostałem sam z mieszkaniem i samochodem. Wszystkie oszczędności poszły na podział majątku. Całkiem nie źle zarabiałem dlatego nie martwiłem się o przyszłość. Poczułem wolność, imprezka za imprezką. Druga połowa lipca wreszcie urlop. Popatrzyłem na mieszkanie i stwierdziłem, że trzeba ogarnąć. Zacząłem sprzątać jak zadzwonił telefon. Ktoś zapytał czy nazwisko się zgadza i czy wysyłałem zgłoszenie do konkursu jakiejś kampanii piwowarskiej. Coś gdzieś kiedyś wysyłałem i nawet miałem kolekcję kapsli i paragony. Usłyszałem o wygranej. Nagrodą miał być samochód osobowy z możliwością zamiany na kasę. Auto miałem całkiem porządne i w miarę nowe dlatego wybrałem kasę. Po podatku przelali mi na konto czterdzieści dwa tysiące złotych i to w przeciągu tygodnia. Zostały jeszcze dwa tygodnie urlopu. Przeglądałem w necie ogłoszenia lokalne bo szukałem firmy zajmującej się roletami okiennymi. Zaciekawiło mnie ogłoszenie o odstąpieniu wycieczki objazdowej dla jednej osoby do Grecji. Cena 600zł na 10dni to mega okazja ale wyjazd następnego dnia. Raz się żyje, kupiłem. Chłopak który sprzedawał dostał propozycję pracy za granicą i nie zdążyłby wrócić z Grecji. Wymieniłem sobie złotówki na euro i następnego dnia o godzinie piątej czekałem już na dworcu spod którego odjeżdżał autokar. Czekały jeszcze dwie pary a ja pomyślałem „świetnie a ja będę sam”. Po chwili podjechał samochód osobowy a z niego wysiedli moi sąsiedzi z mojego bloku. Szczuplutka długowłosa blondyneczka, która zawsze przyciągała moją uwagę. Wysiedli ale nie odstawili auta i wtedy pomyślałem że coś tu nie gra. Podeszli z walizką do nas.
-Dzień Dobry
-Dzień Dobry
-też pan jedzie do Grecji? Zapytała
-tak. Odpowiedziałem. Jej mąż podał mi rękę co po sąsiedzku nigdy się nie zdarzało.
-to fajnie że sąsiad jedziesz… mam prośbę bo ja nie mogę jechać a tyle się słyszy o różnych dziwnych wydarzeniach, miej oko na nią, ona taka nieogarnięta.
-spokojnie nic się nie stanie.
Podjechał autokar, zapakowaliśmy bagaże i ulokowaliśmy się w autokarze. Moi sąsiedzi jeszcze się pożegnali i odjechaliśmy. W autokarze każdy miał wyznaczone miejsca, ja siedziałem sam a sąsiadka trafiła gdzieś na tyły z jakimś grubszym gościem. Następny przystanek był po pięćdziesięciu kilometrach gdzie wsiadali kolejni ludzie. Na chwilę wysiedliśmy z autokaru.
-kurcze widziałam że siedzi pan sam a ja z jakimś spoconym grubasem
-jaki pan.. Jarek jestem
-Kasia
-słuchaj może uda nam się zamienić miejscami
-ale jak? Zagubionym głosem zapytała
-poczekaj. W tym czasie wsiadali już następni ludzie. Poszedłem do tego gościa, choć przy nim już było jakieś zamieszanie. On tłumaczył że miejsce jest zajęte a mała dziewczynka ze łzami w oczach stała i patrzyła na rodziców.
-przepraszam pana czy mógłby pan się ze mną zamienić miejscami? Z panem siedzi moja koleżanka. W tym momencie przerwała mi stojąca kobieta.
-a jakie ma pan miejsce?
-nr. Siedem
-no to super bo my jedziemy w pięć osób i mała ma właśnie nr. osiem
-ooo to ja zabieram torebkę koleżanki i sprawa załatwiona.
-super dziękuję. Powiedział kobieta. A ja wróciłem do Kasi.
-jak to załatwiłeś? Dzięki.
Droga była długa i męcząca dla wszystkich tylko nie dla nas. Rozmawialiśmy, graliśmy w państwa i miasta i w kółko i krzyżyk. Nastała noc. Kierowcy się zmieniali ale ja wiedziałem że nie zasnę. Kasia nie miała oporów, zasnęła chwile po 23-ej. Siedziała przy oknie i zasnęła oparta o szybę. Po jakimś czasie we śnie przełożyła głowę na moje ramię a mi już zaczęły chodzić po głowie głupie pomysły. Nad ranem dojechaliśmy do miejscowości Nea Plagia gdzie mieliśmy hotel. Pomogłem Kasi z walizką zanosząc ją do jej pokoju. Miała duży pokój z tarasem a w pokoju dwa łóżka. Mój pokój wyglądał podobnie z tą różnicą że moje łóżko było jedno i wielkie. Ten dzień miał być dniem wolnym. Wskoczyłem pod prysznic i po godzinie byłem gotowy do wyjścia. Napisałem smsa. „idziemy zwiedzać?” nie odpisała ale za trzy minuty była już u mnie.
-wow jakie łóżko. Z zachwytem powiedziała. Spojrzałem na nią, była w kremowej krótkiej sukience na ramiączkach. Wyglądała bosko.
-to co idziemy? Wyszliśmy nie znając miasteczka skierowaliśmy się w przeciwnym kierunku od tego z którego przyjechaliśmy. Zachwycało nas praktycznie wszystko. Domy zwierzęta ludzie i samochody.
To był inny świat. Doszliśmy do jakiejś promenady, same bary, sklepy i stoiska z owocami. Zaraz za promenadą ukazało nam się morze. Zachowaliśmy się jak małe dzieci prawie biegiem ruszyliśmy na wielką piaszczystą plażę. Weszliśmy do kolan do wody.
-super jaka ciepła.
-wykąpiemy się?
-nie wzięłam stroju
-ok to po obiedzie przychodzimy na plażę. Poszliśmy dalej, kręcąc się po wąskich uliczkach. Praktycznie nie kierując się trafiliśmy na nasz hotel. Spontanicznie doszliśmy do mojego pokoju, otworzyłem drzwi a Kasia weszła i rzuciła się na łóżko. Byłem zdziwiony ale w duchu się cieszyłem. Otworzyłem drzwi na taras i zapytałem.
-chcesz coś do picia?
-poproszę
-a dzwoniłaś do męża? I tu chwila determinacji. Poderwała się z łóżka.
-kurcze… tak dzwoniłam ale wiesz tak się dobrze czuję w twoim towarzystwie że zapomniałam się.
-hahahha wiesz twój mąż prosił abym się tobą opiekował, może nawet nie zdawał sobie sprawy o co prosi. Hahahha . Też się pośmiała i podeszła do mnie. Podałem jej kubek z colą, chociaż myślałem że gdyby nie picie może by do czegoś doszło. Z drugiej strony nie chciałem jej spłoszyć. Po objedzie zabraliśmy ręczniki i poszliśmy na plażę. Po długiej kąpieli w cieplutkiej wodzie polegliśmy na ręcznikach. Usypałem jej podgłówek, leżała z zamkniętymi oczami a ja przyglądałem się jak krople wody spływają jej po brzuszku. Wpatrywałem się w jej wspaniałą figurę i tylko powiew wiatru studził moje krocze. Otworzyła oczy a ja udawałem że patrzę gdzieś na horyzont.
-ciekawe czy na tej plaży można znaleźć muszle
-idę poszukać. Poszedłem do wody i zacząłem wpatrywać się w dno. W tym samym czasie po plaży chodzili ciemnoskórzy jamajczycy sprzedający jakieś bibeloty. Spojrzałem w stronę Kasi a przy niej właśnie klęczał jeden z nich i próbował coś sprzedać. Wybiegłem z wody i szybko do Kasi.
-co jest? Była przerażona
-now thank. Poszedł sobie. Kasia wstała i się do mnie przytuliła.
-nie zostawiaj mnie więcej samej. Już wiedziałem, że była moja. Po plaży poszliśmy na lody, kiedy siedzieliśmy zadzwoniła do męża i opowiedziała jak wystraszyła się Jamajczyków. Dodatkowo podsłuchałem, że robiła mu wyrzuty bo był pijany. Po lodach wróciliśmy do hotelu na kolację. Nasza rezydentka powiedziała o wieczorku zapoznawczym o 20-tej. Oczywiście skorzystaliśmy z okazji aby się rozerwać. Fajna muzyka, drinki i opowieści rezydentki o okolicy w jaką mieliśmy się wybrać następnego dnia. Wypiliśmy po dwa drinki zaczęło lekko szumieć w głowach więc postanowiliśmy pójść do pokoi.
-pójdziesz ze mną do mnie na chwilę
-jasne. Weszliśmy a Kasia zaczęła pakować kosmetyki i jakieś jeszcze rzeczy.
-co robisz?
-no chyba nie myślisz że zostanę tu sama… chociaż nie zapytałam czy mogę iść do ciebie.
-jasne że możesz
-masz duże łoże i lepszy telewizor. Powiedziała i odwróciła się gotowa do wyjścia. Poszliśmy do mnie.
-byłeś szczęśliwy z żoną?
-no wiesz… nie zostałbym sam gdyby tak było.
-bo ja mam dość tego pijaka..
-no co ty?
-pije ma luźne rączki. Rozpłakała się a ja zaraz ją przytuliłem.
-nie płacz masz się bawić a nie martwić. Uniosła głowę, spojrzała mi w oczy. Powoli zbliżyłem swoje usta do jej. Zetknięcie suchych warg zaowocowało w spotkanie języków. Zaczęliśmy szaleńczo się całować. Moje dłonie wędrowały po pośladkach to po piersiach, szalałem a we mnie się gotowało. Odepchnęła mnie delikatnie i zaczęła się sama rozbierać. Zdążyłem zdjąć koszulkę a ona w samych majteczkach już rozpinała mi spodenki. Rzuciliśmy się na łóżko. Leżała na plecach i patrzyła na mnie, podpartego na łokciu wpatrującego się w nią.
-nie wierzę w to co się dzieje. Dodałem.
-ja też… ale cieszę się że tu jestem.
-ja też … że tu jesteś. Objąłem dłonią jej pierś i zacząłem zataczać kuliste ruchy języczkiem. Zamknęła oczy, widziałem że jest jej dobrze. Pieszcząc piersi dłońmi, językiem zacząłem schodzić niżej. Na brzuszku miała łaskotki dlatego zszedłem niżej. Majteczki były mokre, więc pomogłem im opuścić to piękne zgrabne ciałko. Moim oczom ukazała się śliczna muszelka z dwoma delikatnymi frendzelkami. Przyssałem się do niej, była mokra i śliska. Otwarta ja konserwa a ja szukałem magicznego guziczka. Tarmosiła moje włosy uszy rękoma, wiedziałem ma już orgazm. Przeniosłem się z powrotem do jej ust ale nie opuściłem rozgrzanej kipiącej cipeczki. Dwa palce na posterunku zmieniały się nawzajem penetrując grotę i pielęgnując łechtaczkę. Sam już byłem u kresu wytrzymałości, musiałem w nią wejść. Syczała i wiła się jak żmija a ja posuwałem ją coraz głębiej i mocniej. Ona już dość głośno jęczała z rozkoszy, ja nie miałem siły na wydawanie odgłosów. Próbowała mi pomagać coraz bardziej rozchylała nogi aby wchodził głębiej. Nasze ciała w bliskim uścisku, szczytowaliśmy oboje jednocześnie po czym padliśmy obok siebie.
-chcę jeszcze i jeszcze. Wydusiła szybko oddychając.
-wyjeżdżasz już? Mamy jeszcze sporo czasu do spędzenia razem.
-boję się…
-czego?
-że się zakocham w tobie i w seksie?
-z mężem tego nie robiłaś ???
-rzadko był trzeźwy a jak już go dotknęłam potrafił zakończyć przed wejściem do łóżka.
Podniosłem się i dalej zaczęliśmy się całować. Od tego wieczora przez osiem kolejnych bzykaliśmy się jak młodzi kochankowie. Kiedy wróciliśmy do Polski postanowiliśmy, że damy szansę ich małżeństwu ale w razi gdyby coś nie poszło to jesteśmy w kontakcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *