Seks z galerianką

loading...

Seks z galerianką. Zaczepił mnie w galerii, przed sklepem z markowymi ciuchami. Po wymianie kilku banalnych zdań szybko przeszedł do konkretów. Miał doświadczenie, jak się załatwia tego rodzaju transakcje, a ja dokładnie wiedziałam, czego chcę i jaką to ma cenę.

Dobrze oceniłam na co go stać. Bez mrugnięcia okiem zapłacił gotówką za spodnie Armani Jeans. Za jedną trzecią ich ceny mógłby opłacić dziewczynę z agencji. Wiedziałam, że to,co naprawdę go podnieca to mój wiek i dziewczęce ciało. Zapłaciłam mu nim w podziemnym garażu. Na pewno nie byłam pierwszą, którą miał w tym miejscu. Zaprowadził mnie na klatkę schodową poziomu technicznego. Zręcznie omijał kamery, prowadząc mnie piętro poniżej ostatniego poziomu dostępnego klientom. W porównaniu do innych ‘tatusiów’ okazał się dobrym kochankiem. Zamiast standardowego loda lub szybkiego numerku od tyłu zaczął od delikatnych pieszczot i zanim się zorientowałam, klęczał przede mną, liżąc świeżo ogolona cipkę. Pierwszy raz dając w galerii, czułam podniecenie! Nie musiałam niczego udawać. Było mi nieziemsko dobrze, gdy wstał i zdecydowanym, acz delikatnym ruchem odwrócił mnie twarzą do ściany. Wypinając pośladki, patrzyłam kątem oka, jak nasuwa prezerwatywę na potężnego kutasa. Wszedł we mnie zdecydowanym pchnięciem! Ledwo zmieściłam tego potwora. Byłam tak podniecona, że ciekło mi po udach, gdy równymi pchnięciami doprowadzał mnie do orgazmu. Eksplodowałam! Zaciskając zęby wyłam z rozkoszy, gdy rżnął mnie od tyłu szybkimi pchnięciami. Niespodziewanie wysunął się ze mnie, a ja bezwładnie osunęłam się na kolana. Jednym ruchem zdjął prezerwatywę, po czym wsunął kutasa w moje usta. Odruchowo zaczęłam go ssać. Spuścił się, wpychając członek głęboko w usta. Połykając nasienie, ssałam jego pulsującą pałę. Obejmując głowę dłońmi, jęczał, wpychając mi go głęboko w gardło.

 

Po wszystkim pomógł mi wstać z kolan. Wycierając chusteczką nasienie, ściekające z kącików ust obserwowałam, jak chowa do kieszeni moje stringi.

– Masz prawdziwy talent mała. Szkoda go tutaj marnować. Aniu, jeśli chciałabyś bardzo dobrze zarobić i świetnie się przy tym bawić, zadzwoń.

Podał mi niewielki biały kartonik, na którym widniał jedynie numer telefonu.

– Jak masz na imię?

Zapytałam zaskoczona jego propozycją.

– Niech będzie Adam. Pasuje do Ani i jest prawdopodobni równie prawdziwe.

Uśmiechnęłam się.

Odprowadził mnie do ogólnie dostępnej części garażu, po czym pożegnał się krótkim:

– Jesteś niezła Aniu. Zadzwoń, na pewno nie pożałujesz.

– Zadzwonię, odpowiedziałam z przekonaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *